Zagotowałam się – skąd pomysł?

anonimowe wyznania

Nowość na blogu – Zagotowałam się – miejsce w którym nikt nie ocenia. Kliknij w Zagotowałam się i przekonaj się jak to działa. A w dzisiejszym, krótkim wpisie postaram się opisać skąd wziął się pomysł na takie miejsce.

Skąd pomysł?

Pomysł wziął się z życia, matczynej codzienności oraz obserwacji innych kobiet. W głównej mierze przyczyniła się do niego emigracja i życie w małej społeczności. W trakcie urlopu macierzyńskiego spędzałam samotnie prawie każdy dzień. Nie mam tutaj rodziny więc z utęsknieniem czekałam na powrót męża z pracy. Nie miałam i nadal nie mam możliwości podrzucić dziecka babci czy cioci – z wyjątkiem tych sytuacji kiedy rodzina wpada w odwiedziny. Od rana do późnych godzin popołudniowych byłam sama. Ratunkiem były rozmowy na facebooku z innymi mamami – które znam raptem dwie, lub rodziną. Prawie nikt z moich znajomych nie ma dzieci co dodatkowo wszystko utrudniało. Podczas gdy ja borykałam  się z ząbkowaniem, wysypką, dziwną kupą czy innymi matczynymi rozterkami to inni męczyli się z nieprzespaną nocą z powodu projektu w pracy lub dogorywali po szalonej imprezy. I nie ma w tym nic złego! Jesteśmy na różnych etapach życia, każdy mierzy się z czym innym i jest to tak samo ważne.

Jednak bardzo odczułam to, że jest tak mało osób którym mogę powiedzieć „mam dość”. Osób, które zrozumieją ten rodzaj zmęczenia fizycznego i psychicznego, który czasami przeżywam jako matka. Osób, które będą wiedziały o co mi chodzi, bo same były/są w podobnej sytuacji. Niestety nie wszystkie kobiety mają komfort rozmowy z kimkolwiek na takie tematy. Często nie mają zaufanej osoby, której bez skrępowania mogą powiedzieć „poddaje się i uciekam z domu …”. Uważam, że nie ma nic złego w takich myślach. Nadal kochamy swoje dzieci i swoje rodziny. To po prostu taki wewnętrzny alarm który mówi nam, że nasze potrzeby zeszły na drugi plan i potrzebujemy chwili dla siebie. Potrzebujemy się zregenerować tu i teraz, albo po prostu przegadać z kimś nasze rozterki.

Zagotowałam się to nie tylko miejsce dla mam

Zanim sama zostałam mamą moje zagotowania dotyczyły innych sytuacji. Studiów, związków, a potem pracy. Wtedy tak samo jak teraz potrzebowałam sobie ponarzekać. Nie oczekiwałam, że ktoś rozwiąże moje problemy. Chciałam żeby ktoś mnie najzwyczajniej w świecie wysłuchał. I wtedy byłam w mega komfortowej sytuacji – miałam bardzo dużo osób, które wiedziały z czym się borykam. Na każdym kroku był ktoś, kto poklepał ze zrozumieniem, pocieszył dobrym słowem albo ponarzekał razem ze mną.

Myślę, że wielu kobietom (i panom również!) brakuje właśnie tego komfortu podzielania się swoimi problemami z kimś innym. Dzięki bogu mam cudownego męża, który zawsze mnie wysłucha i zrozumie. Kiedy widzi, że jestem na skraju wytrzymałości sam zachęca mnie do tego, abym wyszła z domu i się zrelaksowała. Nie każdy ma jednak kogoś takiego przy sobie. Dużo mam „samotnie” wychowuje dzieci podczas gdy mąż pracuje za granicą, a rodzina mieszka na drugim końcu miasta. Żyjemy w erze rodzin nuklearnych, a więzi rodzinne często ulegają rozluźnieniu. Nie zawsze mamy znajomych, którym ufamy na tyle, aby powiedzieć im o wszystkim.

Jeśli więc potrzebujecie się wyżalić, ponarzekać czy wyrzucić z siebie cokolwiek Was aktualnie trapi wejdźcie na ZAGOTOWAŁAM SIĘ. Nie musicie pisać esejów, jeśli nie macie takiej potrzeby. Pamiętajcie, że czasem kilka zdań wystarczy, aby się mentalnie oczyścić!

Dodaj komentarz