Tylko klaps, czy aż klaps? – moje spojrzenie na karanie cielesne dzieci

przemoc fizyczna
Bardzo dobrze pamiętam dyskusję, którą kilka miesięcy temu prowadziłam ze swoim starszym bratem o karach cielesnych. Zajmowaliśmy dwa odmienne stanowiska. Ja byłam całkowicie przeciwna jakiejkolwiek przemocy fizycznej wobec dzieci, mój brat natomiast dopuszczał uderzenie dziecka, w chwili, w której inne środki wychowawcze zawodzą. Uznałam tę różnicę naszych poglądów za dość ciekawą, gdyż rodzice wychowywali nas podobnie.

Być może wiedza, którą nabyłam w czasie studiów pozwoliła mi zrozumieć, dlaczego nie należy bić dzieci. Ba, rzekłabym, że nie można bić dzieci. Może to kwestia płci – mężczyźni są bardziej skłonni karać maluchy w ten sposób. A może sprawa indywidualnych doświadczeń sprawiła, że inaczej myślimy w tej kwestii? Tego się nie dowiem. Pragnę jednak opublikować ten wpis, aby osoby myślące w podobny sposób do mojego brata, poddały swoje stanowisko pewnej refleksji. Czytajcie więc!

Czy klaps to też przemoc fizyczna?

Aby można było mówić o danym zjawisku, warto je zdefiniować. Według Gellesa i Strausa przemoc definiowana jest jako akt przeprowadzany z intencją zadania cierpienia fizycznego innej osobie.

Z kolei WHO definiuje przemoc fizyczną jako przemoc, w wyniku której dziecko doznaje faktycznej fizycznej krzywdy lub jest nią potencjalnie zagrożone.

Obie te definicje mają wspólny mianownik – krzywdę bądź cierpienie fizyczne. Odczucie krzywdy fizycznej jest subiektywnie odbierane przez dziecko, jednak mogę stwierdzić, że dziecko, które dostało w tyłek może odczuwać ból. Czasem niewielki, ale wciąż ból!

Bardzo podobną definicję zaprezentowała ONZ przy okazji badań przeprowadzonych w 2006 roku. Definiuje ona bowiem przemoc jako celowe użycie siły fizycznej przeciwko dziecku, które powoduje lub z dużym prawdopodobieństwem może spowodować szkodę dla zdrowia dziecka, zagrożenie dla jego życia, rozwoju i godności.

Ta definicja bierze pod uwagę nie tylko skutki fizyczne dla dziecka, ale również kwestie psychiczne. Podkreśla, że dziecko wobec którego została użyta przemoc może odczuć szkodę nie tylko fizyczną, bowiem zagrożona zostanie również jego godność czy rozwój. Kolejnym kluczowym elementem jest podkreślenie prawdopodobieństwa zaistnienia skutków kary fizycznej. Niekoniecznie musi wystąpić bezpośredni skutek, by mówić o przemocy.

Możemy się więc zastanawiać czy stosowanie kar fizycznych przez rodziców jest tożsame ze stosowaniem przemocy fizycznej wobec dzieci. Odpowiedź brzmi: tak! Argumentem są tu szkodliwe skutki kar cielesnych (o tym w dalszej części posta), które wykraczają daleko poza kwestie uszkodzenia ciała oraz naruszanie podstawowych praw dziecka.

Trochę statystyki

Pierwsze, systematyczne badania dotyczące kar cielesnych w Polsce zostały przeprowadzone w latach 80 tych ubiegłego wieku, wzięło w nich udział 100 warszawskich rodzin. Wyniki pokazały, że przemoc fizyczna była drugą, co do kolejności formą stosowania kar wobec dzieci (po przemocy psychologicznej). W badanej próbie najczęściej stosowano klapsy (80%) oraz bicie ręką (70%). Ponad 1/3 badanych ujawniła stosowanie solidnego lania. Prawie połowa rodziców przyznała, że bije swoje dzieci pasem lub innym przedmiotem. Dodatkowo, ok. 1/3 badanych rodziców przyznała, że szarpią lub potrząsają swoje dziecko. Kilkanaście procent respondentów przyznało, że choć zdarzało się to rzadko to bili swoje dziecko na oślep, obezwładniało, kopało czy uderzało pięściami.

Nieco świeższe badania (1998) przeprowadzone przez Fundację Dzieci Niczyje wykazały, że 14 % badanych dzieci raportowało bycie pobitym przez swoich rodziców, czego konsekwencją były liczne siniaki czy zadrapania. Dzieci deklarowały również przyzwolenie na takie praktyki, traktując je jako naturalną formę sprawowania władzy rodzicielskiej.

Badania tej samej fundacji z 2001 roku pokazują, że zdanie Polaków odnośnie stosowania kar fizycznych wobec dzieci jest dość spopularyzowane. 36% badanych opowiedziało się za stosowaniem kar cielesnych, 47% było zdecydowanie przeciw, a 16% nie zajęło w tej sprawie żadnego stanowiska. Dodatkowo, 75% badanych przyznało, że doświadczało w dzieciństwie różnych form karania fizycznego ze strony swoich rodziców.  A 80% rodziców przyznało się do choć jednorazowego stosowania przemocy wobec swoich dzieci.

Badania policyjne z 2011 roku dotyczące analizowania zgłoszeń Niebieskiej Karty pokazują, że liczba przemocy domowej wobec dzieci w latach 1999 – 2006 wzrastała, natomiast od roku 2007 rokrocznie maleje. Jednak wciąż zdarzają się przypadki hospitalizowania dzieci po pobiciu czy takie, u których rozpoznaje się syndrom dziecka krzywdzonego.

Konsekwencje doświadczania przemocy przez dziecko

Badania pokazują, że choćby najmniejszy klaps może spowodować wystąpienie zachowań agresywnych u dzieci. Poniżej prezentuje Wam główne skutki stosowania przemocy wobec dzieci:

  • Śmierć – co roku notuje się w Polsce kilkadziesiąt przypadków krzywdzenia dzieci ze skutkiem śmiertelnym.
  • Syndrom dziecka potrząsanego – szereg licznych urazów powstałych w wyniku uszkodzenia mózgu poprzez potrząsanie niemowlęcia w wieku do 9 miesięcy – objawy: krwiak podtwardówkowy, obrzęki mózgu, krwotok w siatkówce co prowadzić może do drażliwości dziecka, ospałości, drżenia, wymiotów a w przypadku ciężkich uszkodzeń ośrodkowego układu nerwowego, do padaczki czy śpiączki dziecka.
  • Różnego rodzaju urazy fizyczne – złamania, obrzęki, krwiaki, stłuczenia, rany.
  • Występowanie syndromu stresu pourazowego
  • Gorsze wyniki w nauce, niższa koncentracja, niektóre badania sugerują niższy iloraz inteligencji niż rówieśnicy.
  • Dziecko doznające przemocy fizycznej może mieć niższą samoocenę, cechować się wycofaniem w kontaktach z rówieśnikami, dużym nieprzystosowaniem, zaburzeniami emocjonalnymi.
  • Dziecko doświadczające przemocy jest agresywne – kary fizyczne bywają bardzo skuteczne w krótkim przedziale czasowym, ale potem wywołują skutki odwrotne do zamierzonych. Uderzone dziecko być może przestanie robić to, co było powodem jego ukarania. Jednak towarzyszy temu bardzo niekorzystny proces uczenia się. Dziecko zauważa, że zachowania agresywne są dobrym sposobem poradzenia sobie z trudną sytuacją. Dziecko może ukształtować w sobie przekonanie, że silniejszy ma rację i inni muszą go słuchać, a uderzenie drugiej osoby to skuteczny sposób na przekonanie jej do swoich racji.  Badania pokazały, że dzieci, których matki stosowały wobec nich przemoc, zachowują się bardziej agresywnie niż ich rówieśnicy w przedszkolu.  Dzieci osób „niebijących” miały najniższy poziom agresji, co wskazuje na to, że nawet łagodniejsza forma kary fizycznej powoduje u dziecka wzrost nieprzystosowania, agresję w stosunku do rówieśników.
  • Bycie ofiarą przemocy powoduje, że u dziecka kształtuje się specyficzny sposób odbierania świata – jako zagrażającego miejsca, pełnego niebezpieczeństw czy wrogo nastawionych ludzi. Ofiary przemocy odbierają neutralne bodźce z otoczenia jako zagrażające, często nie umieją zastosować innych strategii  rozwiązywania problemów niż te oparte na sile i przemocy.

Są to jedne z najczęściej wymienianych w literaturze skutków stosowania przemocy fizycznej wobec dzieci. Warto mieć na uwadze, że stosowanie kar, które nie powodują bezpośrednio fizycznych obrażeń mogą mieć długotrwały, negatywny wpływ na funkcjonowanie psychiczne dziecka.

Bierzmy przykład ze Szwecji

Ten skandynawski kraj jako pierwszy na świecie wprowadził całkowity zakaz kar cielesnych wobec dzieci. Zakaz ten objął wszystkich – rodziców i prawnych opiekunów. W 1965 roku poparcie dla kar cielesnych wyrażało 53 % Szwedów, w 1994 r., po wieloletnich zmianach, poparcie to zmalało do 11%. Obecnie, około 16% matek odpowiedziało, że użyłyby wobec dziecka siły, żadna jednak nie odpowiedziała, że uderzyłaby dziecko – raczej odpowiadały, że złapałyby za rękę lub mocno przytrzymały. Badania wykazały, że spadkowi poparcia towarzyszył rzeczywisty spadek stosowania kar, a stosowane kary są coraz łagodniejsze. Wydaje się, że mocne klapsy nie mieszczą się w używanej potocznie w Szwecji definicji „łagodniejszej kary fizycznej”. Dodatkowo,  w Szwecji notuje się najniższy na świecie odsetek zabójstw niemowląt (0,009 na 1000 urodzeń) a przez piętnaście lat ani jedno dziecko nie zmarło na skutek maltretowania fizycznego.

Warto wspomnieć, że dzięki wprowadzeniu tego zakazu, interwencje społeczne w celu wcześniejszego wykrywania złego traktowania dzieci mają bardziej prewencyjny, dobrowolny, wspierający rodzinę charakter.  Zmalały przypadki umieszczania dziecka  w placówkach wychowawczych czy sytuacje odebrania dziecka rodzinie. Wzrosło zaś stosowanie środków prewencyjnych ze strony organów pomocy społecznej.

Szwecja może pochwalić się tym, że wszystkie cele, którym służyło wprowadzenie zakazu kar cielesnych, zostały osiągnięte! Brawo Szwecja!

Jak wychowywać bez kar fizycznych?

Stosowanie kar fizycznych przez rodziców ma swoje przyczyny w wielu sytuacjach. Często dorośli nie znają innej alternatywy do bicia dziecka, ponieważ powielają schemat swoich rodziców. Argumentują to często tym, że przecież oni wyrośli na porządnych ludzi, a zlanie w tyłek nikomu krzywdy nie zrobiło. Często czują się bezradni, sfrustrowani, że ich starania wobec dziecka nie przynoszą zamierzonych skutków i wówczas sięgają po kary fizyczne. Znamy również  sytuacje, w których klaps ma za zadanie „ratowania życia”, gdy dziecko na przykład wkłada palce do kontaktu.

Jak się okazuje dla wielu dorosłych stwierdzenie „nie będę bił swoich dzieci” jest trudne do zrealizowania. Dlaczego? Bo jak nie będę bił, to za pomocą czego będę wychowywał?

Weźmy to przykładowe wkładanie palców do kontaktu. Warto sobie zadać pytanie, czy chcemy aby nasze dziecko nie zrobiło tego, ponieważ rozumie, że może stać mu się krzywda i jest to niebezpieczne, czy nie zrobi tego, bo boi się gniewu taty i że zarobi klapsa w tyłek? Zastanówmy, czy zależy nam aby dziecko podejmowało słuszne decyzje, dlatego, że są one słuszne, czy dlatego, że będą się kogoś lub czegoś bały.

Najważniejsze – zrozumienie. Wydaje mi się, że w Polsce wciąż panuje przekonanie „dzieci i ryby głosu nie mają”. Często nie chcemy wchodzić w dialog z własnym dzieckiem, aby zrozumieć jego zachowanie i pobudki. Uważamy, że my wiemy najlepiej. Za to, co jest niezgodne z naszymi przekonaniami – karzemy. Trzeba zrozumieć, że dziecko to też człowiek. Ma prawo mieć swoje zdanie, odczuwać swoje emocje i popełniać błędy. To normalne, że  zachowanie dziecka nie będzie zawsze zgodne z naszymi oczekiwaniami. W świecie dorosłych osób zdarza się, że ktoś ma odmienne zdanie od nas, czy nie chce nas słuchać, gdy coś tłumaczymy. Nie uciekamy się od razu do rękoczynów, prawda?

Myślę, że wiedza ma tu też duże znaczenie. Rodzice, którzy znają konsekwencje krzywdzenia dzieci, wiedzą, że za uderzeniem ciągnie się szereg niekorzystnych skutków. Zastanowią się zanim dadzą klapsa, a zdrowy rozsądek w kryzysowej sytuacji weźmie górę nad emocjami.

Jak przestać stosować kary fizyczne

W ekstremalnych sytuacjach, gdy mamy problem z ogarnięciem własnych emocji, czujemy frustracje i bezradność, a bicie wydaje nam się jedynym rozsądnym wyjściem warto szukać pomocy u specjalisty. Istnieje szereg metod, które pomagają rodzicom radzić sobie ze swoimi emocjami i wspierają ich umiejętności wychowawcze. W wielu placówkach prowadzi się treningi umiejętności wychowawczych, które wspierają rodziców w tych trudnych dla nich chwilach. Takie treningi powodują, że rodzice uczą się okazywać oraz kontrolować swoje emocje, rozwiązywać konflikty, co korzystnie wpływa na relacje rodzic-dziecko. W ostateczności prowadzi do ograniczenia a później zaniechania stosowania kar fizycznych wobec dzieci.

Reagować czy nie?

Obserwuję na Instagramie Maję Bohosiewicz. Aktorka ma dwójkę dzieci i niedawno była ze swoją rodziną na wakacjach. Opowiadała, jak była świadkiem tego, że mężczyzna dał kilka klapsów swojemu kilkuletniemu synowi. Oburzona całą sytuacją zdała relację na Instagramie. Obiecała sobie, że gdyby doszło do podobnej sytuacji ponownie, zwróci mężczyźnie uwagę. I zrobiła to, po tym jak syn jej wakacyjnego sąsiada znowu oberwał w tyłek. Osobiście przypuszczałam, że mężczyzna się oburzy i każe jej się zająć swoimi sprawami. Nic bardziej mylnego! Sąsiad przeprosił i podziękował Mai. Powiedział, że czasem po prostu nie wie, jak się zachować, że jest sfrustrowany i bezsilny, nie daje już rady. Ona poleciła mu wtedy książki Jaspera Juula. Mężczyzna powiedział, że ich poszuka i jak wróci do domu to przeczyta.

Nie chcę nikogo umoralniać. Każdy postępuje według własnych zasad. Myślę jednak, że czasem warto spróbować dowiedzieć się, czemu rodzice uciekają się do takich metod. W sytuacjach podobnych do tych z opowiadań Mai, po prostu zareagować w odpowiedni sposób. Mówiąc odpowiedni, mam na myśli reakcję, w której wykażemy się zrozumieniem i empatią w stosunku do drugiej osoby. Nie ma sensu nikogo ganić, czy krytykować. Tej drugiej osobie i tak jest trudno, a my przecież chcemy jej pomóc, a nie robić pod górkę.

Reagujmy więc! Najwyżej ktoś nam da burę, trudno. Przynajmniej my będziemy mieć czyste sumienie. Mamy 50% szans na to, że ktoś zastanowi się nad swoim postępowaniem i  zmieni podejście. Może warto zaryzykować?

Podsumowując

Tworząc tego posta i zgłębiając przy tym jeszcze więcej literatury dochodzę do wniosku, że nawet najmniejszy klaps jest zły i zbędny! Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wpisu będziecie tego samego zdania co ja, albo swoje poddacie małej refleksji. Kochajmy swoje dzieci, twórzmy im bezpieczne, pełne zaufania i miłości środowisko, w którym nie ma miejsca na agresję. A gdy czujemy, że sobie nie radzimy, sięgnijmy po pomoc specjalisty, może okazać się nieoceniona!


  1. Anna Piekarska, „Przemoc, kary cielesne i krzywdzenie dzieci”.

  2. Joan E. Durrant, „Ocena skuteczności zakazu stosowania kar cielesnych w Szwecji”.

  3. Jolanta Zmarzlik, „Jak wychowywać bez kar fizycznych? – praca z rodzicami bijącymi swoje dzieci”.

  4. Szymon Wójcik, „Przemoc fizyczna wobec dzieci”.

Dodaj komentarz