Rządowa Konsultantka do Spraw Ubioru Dzieci na Spacerach – najbardziej popularny zawód w Polsce!

troskliwa.pl
Na jednej ze szczecińskich, kobiecych grup, której jestem członkiem, rozpoczęła się niedawno dyskusja. Pewna kobieta poprosiła o podzielenie się opiniami o sytuacjach, w których zupełnie obcy ludzie zaczepiają matki z dziećmi na ulicy i komentują przeróżne rzeczy. Sama autorka postu przytoczyła swoją historię, a wiele kobiet zabrało głos, opisując swoje przygody na spacerach, w sklepach, w autobusach.

Dziewczyny przytaczały historie o pouczaniu, dotykaniu dzieci, komentowaniu wyglądu pociech i matek, przedstawianiu najlepszych metod wychowawczych, straszeniu babą jagą i chęci kupowania drożdżówek, podczas gdy matka dziecka kategorycznie odmawia maluchowi takiej słodkiej przekąski. Za głowę się złapałam, gdy czytałam, co ludzie potrafią powiedzieć obcej osobie. Nie znając rodziny wtrącają swoje trzy grosze i bardzo często nie są to miłe komentarze.

Gdy moja siostra była w Polsce, zdarzało mi się zabrać siostrzenicę na spacer na pobliskie place zabaw. Pomijam już komentarze o posiadaniu najładniejszego siostrzeńca na osiedlu. Dostawałam uwagi od nieznajomych mi pań chociażby odnośnie ubioru małej. Na dworze 20+, pot mi cieknie po czterech literach, dziękuję Bogu za najmniejszy podmuch wiatru i czym prędzej gnam na plac zabaw w poszukiwaniu odrobiny cienia. Dzidzia nie zawsze chce iść i podnosi rączki do góry, by nią nieść. Możecie sobie wyobrazić kilkanaście kilo na rękach, ciepłe ciałko i dogrzewające słońce. Ja umieram, P. może nie aż tak bardzo, ale zakładam, że i tak jest jej wystarczająco ciepło. Mała ubrana jest w przewiewne spodenki i lekką bluzeczkę. Przyznam, deko za krótką. Brzuch P. wystaje nieco poza pieluszkę, ale myślę, że w takich warunkach jest to dla niej błogosławieństwem, a niżeli przekleństwem.

I podchodzi ona – jak mniemam Rządowa Konsultantka do Spraw Ubioru Dzieci na Spacerach.  Z uśmiechem na ustach ojojuje wystający brzuch Małej. Przecież za zimno, zawieje, przewieje. Mówię miło, lecz stanowczo, że przecież jest gorąco. Sama jestem ubrana na krótko, a jej nic nie będzie. Stwierdzam, że nawet może być ubrana za grubo. Pani Dobra Rada mi nic nie odpowiada, żegna mnie miną pełną pogardy i politowania. Szkoda, że później nie widziała P. leżącej twarzą w zimnym piasku, wtedy dopiero mogłaby się przeziębić!

No cóż, myślę sobie, to tylko jedna taka sytuacja, trudno, idziemy dalej…

Mijamy osiedlowy gabinet weterynaryjny. Przed budynkiem stoją zatroskani ludzie ze swoimi pupilami. P. widzi psy, koty, i szaleje. Aktualnie jest na etapie naśladowania dźwięków całej fauny świata. Krzyczy więc hau hau do najbliższego, merdającego ogonem czworonoga. I odzywa się kolejna Pani Konsultantka.  Radzi mi, bym czym prędzej kupiła pieska Małej, bo tak kocha psy – przecież od razu to widać! Najlepiej dwa i kota jeszcze na dodatek. Wtrąca swoje trzy grosze nie mając pojęcia, czy mamy w domu psa, czy w ogóle chcemy mieć psa. Być może mamy całą hodowlę, nie jest to dla niej ważne. Pani Konsultantka najwyraźniej  po godzinach dorabia jako Wróżka. Przewiduje bowiem przyszłość, że Mała na pewno zostanie weterynarzem. Dziękujemy więc za przepowiednie i idziemy dalej.

Być może niektórzy Was stwierdzą, że przesadzam, a Pani Konsultantka i Pani Wróżka Po Godzinach po prostu chciały być miłe i zagadać. Rozumiem, można zagadać, ale proszę, niech to będzie miało inną formę. Można podejść, uśmiechnąć się, zapytać, jak bobas ma na imię, powiedzieć coś miłego, a na do widzenia pomachać. Myślę, że to w zupełności wystarczy. Nie trzeba wcale pouczać i wchodzić w głąb czyjegoś życia, naprawdę!

Pomyślcie sobie, że to był jednorazowy, około godzinny spacer i były to aż (lub tylko) dwie sytuacje. Naprawdę podziwiam mamy, które na co dzień na podwórkach czy w sklepach spotykają się z takimi Konsultantkami czy Komentatorkami. Aż strach z domu wychodzić, bo na drodze można spotkać pana czy panią, których najdzie ochota na dotknięcie malucha, czy komentarze w stosunku do jego mamy.

Podziwiam Was całym sercem i życzę odwagi, by móc powiedzieć swoje zdanie i poprosić obcą panią, by się jednak nie wtrącała, a uwagi czy niestosowne teksty zachowała dla siebie. A tych wszystkich Konsultantów i Konsultantki proszę o trochę wyrozumiałości i odrobinę autorefleksji. Czasem wystarczy się szczerze uśmiechnąć i powiedzieć dzień dobry, bez konieczności dawania cennych rad.

Dodam jeszcze, że często zabieramy głos w normalnych sytuacjach,  gdy dziecku nic nie grozi. W chwili, gdy maluchowi dzieje się krzywda, jest bite czy zaniedbywane, odwracamy wzrok. O tym, jak reagować piszę tutaj i zachęcam do zapoznania się z tym wpisem.

Tymczasem lecę trochę odpocząć i zbierać inspiracje na kolejne wpisy, do usłyszenia.



PS od Troskliwej

Czytając ten wpis, z jeden strony się śmiałam, a z drugiej załamywałam ręce…

Wczoraj byłam w szoku czytając historię jednej z matek. Pytała ona czy w tak upalne dni należy dopajać wodą 4 miesięcznie niemowlę karmione piersią* Przytoczę fragment: „moja koleżnaka też kp ma dziecko w tym samym wieku,stwierdziła ostatnio,że jak ja moge nie podawać małej wody do picia w takie upały.Mało tego zaczeła wciaskać do buzi mojej córki butelke z wodą swojego syna,strasznie mnie zdenerwowała (…)” TOTALNY SZOK – nie wiem co zrobiłabym na miejscu tej kobiety.

Dodam, że to „poradnictwo” nie dotyczy tylko Polaków. To ogólnoświatowa plaga! Dziś będąc na basenie pełnym turystów z różnych krajów, pewna Amerykanka zapytała mnie o wiek mojego dziecka. Odrzekłam z uśmiechem na ustach (ciesząc się tym normalnym pytaniem), że ma 18 miesięcy. Pani obejrzała moje zanurzone po szyję dziecko i stwierdziła, że  bardzo wolno się rozwija i nie rośnie za szybko. Prawie parsknęłam śmiechem bo jest wręcz odwrotnie! Być może woda „wyszczupliła”moje ponad 13 kilowe dziecię. Zazwyczaj słyszałam komentarze „jaka ona jest duża”, „a ile ona waży?” a tutaj taka niespodzianka! Będąc na urlopie Francuz próbował wyjaśnić mi w 3 językach jak bardzo słońce jest niebezpieczne dla głowy mojego dziecka. Nie dawał za wygraną i ciągle nas zaczepiał próbując nas przekonać, że MUSIMY założyć dziecku czapkę! W końcu lekko poirytowana nałożyłam jej czapkę na głowę. P. zrzuciła ją ze wstrętem w ułamku sekundy (oczywiście znam moje dziecko i wiedziałam, że to zrobi). Pan lekko się uśmiechnął i załamał ręce … Mieszkając na Islandii mam kontakt z różnymi narodowościami i bardzo często słyszę dziwne wskazówki od różnych nacji, ale aż szkoda się rozpisywać …

A jakie są Wasze historie? Jakie nietypowe/dziwne/śmieszne porady dostajecie? Jak na to reagujecie?

* Wszyscy eksperci są zgodni (WHO, UNICEF,AAP), że nie powinno się dopajać niemowlęcia wodą, ani niczym innym przed ukończeniem 6 msc. Mleko matki, zaspokaja pragnienie dziecka! W upały można przystawiać maluszka częściej do piersi i to w zupełności wystarczy! 

Dodaj komentarz