Moje dziecko nie chce leżeć w wózku

 

moje dziecko nie chce leżeć w wózku

Moje dziecko nie chce leżeć w wózku – to częsty problem wielu rodziców. Czy jest się czym martwić? Co zrobić w sytuacji kiedy maluch za żadne skarby świata nie chce przebywać w wózku. Wózek jest zdecydowanie nieodłącznym gadżetem współczesnych rodzin. Czy można wychować dziecko bez wózka?
Historia wózka

Wózki pierwotnie zostały wynalezione jako zabawka dla dzieci angielskiej szlachty. William Kent, zbudował bogato rzeźbioną miniaturową wersję powozu, do którego zaprzęgano kozę lub inne małe zwierzę. Dzieci mogły siedzieć w metalowej kabinie na kołach i oddawać się przejażdżkom (była to raczej niebezpieczna zabawa). Z czasem wózek ewoluował do bardziej praktycznego urządzenia:

  • W 1848 roku Charles Burton  pierwszy raz zamontował uchwyt, umożliwiający pchnie wózka.
  • Pierwszy wózek, w którym dziecko mogło być zwrócone przodem do świata powstał w XIX wieku.
  • Po pierwszej wojnie światowej, wózki zostały ulepszone pod względem bezpieczeństwa. Zaczęto stosować większe koła, hamulce nożne i głębsze siedziska.
  • W latach trzydziestych XIX wieku wózki zaczęto produkować z plastiku i gumowych części, które były tańsze. Wózek stał się zatem szeroko dostępnym gadżetem na którego zakup mogło sobie pozwolić większość rodzin.
  • Owen Maclaren – inżynierem lotnictwa, jako pierwszy zaprojektował lekki wózek z ramą z aluminium tzw. parasolkę.
  • W 1984, Phil Baechler zaprojektował trójkołowy wózek, który pozwalał rodzicom na uprawianie joggingu z dzieckiem siedzącym w wózku

Wózek dziecięcy na przestrzeni lat

Od tamtego czasu produkcja wózków rozkręciła się na ogromną skalę. Producenci zapewniają rodzicom wiele modeli z przeróżnymi funkcjami. Wózek stał się nieodłącznym gadżetem rodziców.

Moje dziecko nie chce leżeć w wózku?

Moje dziecko nie chce leżeć w wózku – to częsty temat spędzający rodzicom sen z powiek. Czy coś jest nie tak z moim dzieckiem? Czy powinnam się martwić? Jak ja sobie poradzę bez wózka – zastanawiają się mamy.  Sprawa jest jednak prosta. Niektóre dzieci po prostu nie tolerują wózków. Jedyną forma transportu jaką akceptują są ramiona rodzica lub innego opiekuna. Nie ma w tym nic dziwnego czy niepokojącego. Oczywiście jest to wyzwanie dla mamy i taty, ale od setek tysięcy lat dzieci były wychowywane bez wózków i nasz gatunek przetrwał.  Powiedzmy to sobie szczerze – dzieci nie potrzebują wózka, ponieważ ludzkie potomstwo jest zaliczane do noszeniaków:

„Na podstawie analizy historii ewolucji człowieka oraz porównania z innymi gatunkami można wywnioskować, że ludzkie niemowlę jest aktywnym noszeniakiem, chociaż rozwinęło się w bardzo szczególnym kierunku. Nie trzyma się już ciała matki rękami i nogami, jak bliskie nam pokrewieństwem małpy człekoksztalte, ale wczepia się w matkę całymi nóżkami w pozycji bocznej na biodrze”

Ludzkie dziecko jest ewolucyjnie, anatomicznie, biologicznie i fizjologicznie przystosowane do noszenia, a nie leżenia w wózku. Żyjemy jednak w takich czasach, że rodzice nie wyobrażają sobie funkcjonowania bez wózka. Wydaje im się, że maluch powinien leżeć i spać w wózku tak jakby miał to zaprogramowane w DNA. Będą dzieci, które od początku polubią się z wózkiem, będą też takie, które nie będą chciały leżeć w nim za żadne skarby świata.

Pytanie dlaczego moje dziecko nie chce leżeć w wózku dotyczy najczęściej mam tych upartych, zawziętych dzieci, które do skutku będą domagały się wzięcia na ręce. Co zrobić w takiej sytuacji? Po prostu zaakceptować takie preferencje dziecka i cieszyć się jego bliskością. Na pewno warto będzie zainwestować w chustę do noszenia, lub dobre nosidło. Aktualnie na rynku jest wiele firm oferujących ogromną ilość modeli. Wiem, że dla niektórych może się to wydawać trudne, niezrozumiałe, a nawet dziwne. Często rodzina i znajomi mogą patrzeć nieprzychylnym okiem i pytać „Jak to nie chce leżeć w wózku?”.  Takie pytania nie pomagają rodzicom i powodują szukanie problemu tam gdzie go nie ma. Na szczęście chustonoszenie cieszy się coraz większą popularnością i można z łatwością znaleźć grupy wsparcia dla noszących rodziców. Kolejną obawą jest też to, że dziecko przyzwyczai się do noszenia. Zawsze śmieszy mnie taka wypowiedź. To tak jakby powiedzieć, że dziecko przyzwyczai się do oddychania. Jeszcze raz napiszę, że dziecko jest przystosowane do noszenia i nie ma w tym nic dziwnego. Jedne dzieci mają większą, inne mniejszą potrzebę bycia w fizycznym kontakcie z dorosłymi. Każdy maluch, prędzej czy później zrezygnuje z rodzica jako swojego środka transportu. Na prawdę, KAŻDY!

Rodzice decydują się też na strategię wkładania dziecka na siłę do wózka i niereagowania na jego płacz. Mają nadzieje, że w końcu się przyzwyczai i nauczy samo uspokajać. Maluch z pewnością w końcu przestanie łkać. Jednak nie dlatego, że pogodził się z decyzją rodzica i ją uszanował. Dziecko po prostu się podda – uspokoi się lub zaśnie ze zmęczenia wykończone długim płaczem.

„Często rodzice kwestionują brak umiejętności uspokajania się przez dzieci. Pada przy tym argument, że ich dziecko nauczyło się samo uspokajać. Najpierw płakało i protestowało, ale potem się  w końcu nauczyło. Zasadniczą kwestią jest jednak pytanie o to, czego dziecko się nauczyło z takiej sytuacji i w jaki sposób. Człowiek nie może wzywać pomocy i krzyczeć bez końca. W pewnym momencie organizm przełącza się na tryb przetrwania. Priorytetem staje się zapewnienie energii niezbędnej do przeżycia i odpoczynek (…). Dziecko uczy się w takiej sytuacji, że wołanie o pomoc nie ma sensu, że nikt nie interesuje się jego potrzebami”

Okresowe antywózkowe bunty

Inną kwestią są okresowe antywózkowe bunty. Dziecko z dnia na dzień może odmówić korzystania z wózka, pomimo, że wcześniej lubiło w nim jeździć. Powodów może być wiele. Bolesne ząbkowanie, odparzenia na pupie czy po prostu zły humor. Nie należy wtedy panikować. Obserwuj swoje dziecko i zastanów się dlaczego tak się dzieje.

To może pomóc:

  • Zadbaj o bliskość – maluch może potrzebować więcej fizycznego kontaktu z rodzicem. Noś go, jeśli tego potrzebuje.
  • Zmień strój – być może dziecko jest ubrane nieodpowiednio do pogody. Może być mu za zimno lub za ciepło.
  • Zaznacz swoją obecność – wkładając dziecko do gondoli, szczególnie zimą maluszek traci z tobą kontakt wzrokowy i nie wie, że nadal jesteś w pobliżu. Mów do niego, śpiewaj. Niech dziecko wie, że jesteś obok.
  • Zadbaj o komfort – upewnij się, że dziecku jest w wózku wygodnie. Sprawdź czy nic go nie uwiera i mu nie przeszkadza.
  • Zmień gondolę na spacerówkę – dziecko zaczyna interesować otaczający świat, chce widzieć więcej. Zmiana wózka na spacerowy, może pomóc pod warunkiem, że dziecko już samodzielnie siada.
  • Nie zmuszaj – Jeśli dziecko, za żadne skarby nie chce przebywać w wózku odpuść na kilka dni. Wkładanie dziecka na siłę, może tylko pogorszyć sytuację i sprawić, że maluch faktycznie przestanie akceptować wózek.

Część ekspertów, wyraża obawy, że rodzice za bardzo polegają na wózkach. Amerykańskie Narodowe Stowarszyszenie na rzecz Sportu i Aktywności Fizycznej wydało ostrzeżenie, że zbyt wiele dzieci spędza zbyt wiele czasu w „pojemnikach”: wózkach, fotelikach i kojcach. Pewne badanie z lat siedemdziesiątych wykazało, że przeciętne amerykańskie niemowlę spędzało około 16 godzin na dobę w obiektach typu wózek czy łóżeczko, bez fizycznego kontaktu z rodzicem. Tendencja do wożenia w wózkach przyczynia się do problemów z nadwagą (w przypadku starszych dzieci wożonych w wózkach), a także może opóźnić motoryczny i umysłowy rozwój maluchów. Wózek jest gadżetem, który ułatwia życie rodzicom. Nie jest to przedmiot niezbędny dla prawidłowego rozwoju dziecka. Jeśli Twoje dziecko nie chce przebywać w wózku, nie ma w tym nic niepokojącego.

Moje doświadczenia z wózkiem

Nie jestem wrogiem wózków. Uważam jednak, że należy z nich korzystać mądrze i z umiarem. Z gondoli korzystałam wyłącznie do spacerów – P lubiła zasypiać na świeżym powietrzu i zdecydowanie dłużej drzemała na dworze niż w domu. Spacerówka już mniej się nam przydała. Mój dzidziut nie chciał w niej siedzieć i bardzo często domagał się brania na ręce. Przerzuciłam się zatem na chustę, a następnie na nosidło. Kiedy wybieram się w podróż samolotem, czy wycieczkę po okolicy nie zabieram wózka. Z nosidłem mogę wybrać się w trasy, które z wózkiem stają się niedostępne. Dodatkowo P. prędzej czy później będzie chciała iść na ręce więc oszczędzam sobie problemu pchania wózka i niesienia jej na jednej ręce.


  1. „Dobrze nosić” – Evelin Kirkilionis

  2. „Dziecko z bliska. Zbuduj szczęśliwą relację” – Agnieszka Stein

  3. „Jak Eskimosi ogrzewają swoje dzieci? Rodzicielskie przygody z całego świata” – Mei-Ling Hopgood

  4. https://www.whattoexpect.com/baby-products/baby-strollers/the-evolution-of-the-stroller/ – The evolution of the stroller

Dodaj komentarz