Jak trafiłam na Islandię – podróż poślubna która trwa do dziś

 

Islandia Reykjadalur

Specjalny wpis! Wiele osób pyta mnie jak trafiłam na Islandię. No i właśnie dzisiaj jest świetna okazja, aby o tym opowiedzieć. Dokładnie 4 lata temu 10.08.2014 roku przyleciałam na wyspę! Kiedy to zleciało? Nie mam pojęcia – pamiętam ten dzień jakby wydarzył się wczoraj.

Jak trafiłam na Islandię?

Generalnie przypadkiem! Kilka lat temu pracowałam z kucharzem, który kiedyś mimochodem wspomniał, że mieszkał na Islandii. Zrobiłam wielkie oczy, zaczęłam wypytywać co i jak. Przeprowadziliśmy miłą konwersacje o islandzkim slowlifie (to wyrażenie chyba nie było jeszcze wtedy tak popularne). Na koniec powiedziałam, że jeśli usłyszy, że na Islandii jest praca to niech da mi znać. Był to luźno rzucony tekst, aczkolwiek już wtedy w pracy przestawało się układać i myślałam nad zmianą miejsca zatrudnienia.

Zawsze byłam wrogiem emigracji i uważałam, że powinniśmy budować lepszą Polskę za wszelką cenę. Bo jak nie my to kto? Jednak wraz z każdą kolejną posadą upewniałam się, że polski rynek pracy – szczególnie sektor prywatny to niesamowity wyzysk i praca niewolnicza. Być może za każdym razem źle trafiałam i miałam pecha, ale moje myśli szły coraz bardziej w stronę emigracji.

Koniec końców wspomniany kucharz zwolnił się jako pierwszy, a ja jakiś czas po nim. Nasz kontakt się urwał. Kilka miesięcy później dostałam od niego telefon, że praca na Islandii jest i czeka na mnie! Ale jest to praca praktycznie od zaraz. Byłam w lekkim szoku. Mój narzeczony dopiero co podpisał umowę o pracę i zapewniał nowego szefa, że nie w głowie mu emigracja. Dodatkowo narzeczony miał zaraz stać się moim mężem! Czekała nas jeszcze masa przedślubnych przygotować do wesela na 120 osób!

Stanęliśmy przed naprawdę trudną decyzją. Z jednej strony moment wydawał się idealny – świeży start w małżeństwo, nowe miejsce, nowe wyzwania. Ja sama byłam w okresie przejściowym pod względem pracy. Nie do końca miałam pomysł na siebie. A tu taka szansa – praca za granicą i to dobrze płatna! Z drugiej strony przerastało mnie ilość zmian oraz rzeczy do zorganizowania. Samo wesele pochłaniało mój cały czas, a gdzie jeszcze przygotowanie się do przeprowadzki na Islandię i to w tak krótkim czasie.

Po wielu rozmowach podjęliśmy decyzję, że jeśli uda się przesunąć termin wylotu to jedziemy. Nie było przecież opcji, żebyśmy odwołali nasze wesele. Nasza przyszła szefowa się zgodziła. Mieliśmy przylecieć na wyspę nie później niż tydzień po weselu i tak też się stało. Pamiętam jak kupiliśmy szalenie drogie bilety (wizz air jeszcze wtedy nie miał tylu tras i chyba w ogóle nie latał na Islandię). Pamiętam jak płakałam nad ogromną walizką,  w którą nie potrafiłam się spakować. Bo jak spakować całe swoje życie do jednej walizki?!

Wesele odbyło się planowo. To był wspaniały dzień, a właściwie weekend bo organizowaliśmy też poprawiny. To czego  żałuję to brak czasu na poweselną celebrację i relaks.  Nie było czasu na spokojne oglądanie zdjęć, wnikliwe przeglądanie kartek z życzeniami czy odpoczynek przy boku męża. Miałam raptem 5 dni na pozamykanie weselnych spraw, zrobienie sesji ślubnej i pozałatwianie przedwyjazdowych tematów. Mój kalendarz był wypchany do granic możliwości. Zakupy, urzędy, ostatnie spotkania ze znajomymi i rodziną. To było istne szaleństwo, które szło w parze z narastającym stresem. W dniu wylotu miałam szalenie mieszane uczucia. Strach był wtedy silniejszy niż ekscytacja. Bardzo trudne było dla mnie zostawienie rodziny i przyjaciół tysiące kilometrów za mną. Dobrze, że miałam przy boku męża.

Lecieliśmy w nietypową „podróż poślubną”, która trwa do dzisiaj. Śmialiśmy się, że nasza podróż poślubna trwa od godziny 16:00 do 7 rano i w weekendy (pracowaliśmy od 7.00 do 15.45). Początkowo mieliśmy polecieć na rok-może dwa lata. Po dwóch latach zdecydowaliśmy się na powiększenie rodziny – czuliśmy, że to idealny czas. I tak minęły już 4 lata. Cztery cudowne lata, które sprawiły, że dziś jesteśmy innymi ludźmi.

Nasza podróż poślubna powoli dobiega końca. Coraz bardziej tęsknię za Polską. Islandia jest naszym drugim domem, a dla P po prostu domem dlatego ciągle odwlekamy decyzję o powrocie. Na początku roku zarzekałam się, że moje 30 urodziny i Boże Narodzenie spędzę już w Polsce, ale to jeszcze nie ten moment. Czekają mnie kolejne święta poza domem, ale mam wewnętrzne przeczucie, że będą one wyjątkowe i niezapomniane. Tak czy siak wkrótce zasiadam z mężem do oficjalnego zaplanowania powrotu. To mój cel na 2019 rok!

Wiele z Was wyraziło zainteresowanie Islandią. Chciałybyście o niej czytać. Oprócz ankiety potwierdza to też zasięg  postów o wyspie, które wrzucam na facebooka. Niestety doba nie ma 48h i nie jestem w stanie pisać tyle ile bym chciała. Chciałabym jednak, żeby Islandia była dla Was miłą odskocznią od codziennego życia. Pragnę ją wpleść w tło bloga, tak abyście mogły od czasu do czasu poczuć się jak na wyspie i podziwiać piękne widoki . Zastanawiałam się jak mogę to zrealizować i wpadłam na dwa pomysły:

  1. Weekendy z Islandią – w każdy weekend będę wrzucać na facebooka, fotki z naszych podróży i z życia na wyspie. Zaopatrzę je w krótkie opisy, abyście mogły poczuć islandzki klimat. Postaram się też przemycić ciekawostki o krainie lodu i ognia. Chcę, żebyście zobaczyły jak wygląda życie na Islandii i poznały słynny islandzki slowlife. Wszyscy, którzy nas odwiedzają twierdzą, że są w stanie go poczuć nawet w kilka dni! Jeśli zatem interesuje Cię Islandia, natura, piękne widoki czy życie na wsi to w weekendy zapraszam na facebookowy fanpage KLIK
  2. Live na fb – Życie na Islandii. Po sukcesie pierwszego live’a czas na kolejny. Patrycja wczoraj przyleciała na wyspę i razem zorganizujemy dla Was live o życiu na Islandii. Termin jeszcze do ustalenia. Jeśli chcecie się o czymś dowiedzieć piszcie w komentarzu. Więcej info już wkrótce.

A na zakończenie trochę Islandii z naszej foto kolekcji. Zdjęcia, które będę zamieszczać zawsze należą do nas, bądź są wykonane przez rodzinę i znajomych. Często mamy gości – wspólnie podróżujemy znajdując takie oto wspaniałe i niepowtarzalne miejsca ↓

Życie na Islandii

Zycie na islandii

Dodaj komentarz