Dziecko z bliska [Biblioteczka]

Dziecko z bliska

Bez owijania w bawełnę, „Dziecko z Bliska” to jedna z najlepszych książek dla rodziców jakie przeczytałam. To kolejna książka Agnieszki Stein, którą mam za sobą i już nie mogę się doczekać kolejnej!

W tym roku pierwszy raz postawiłam sobie za cel przeczytanie 52 książek w 12 miesięcy. „Dziecko z bliska” jest moim numerem 40! Niestety jakoś ciężko zmobilizować mi się do dodawania recenzji do Biblioteczki na bieżąco. Jednak kiedy trafiam na książkę taką jak ta, to muszę się z Wami podzielić opinią i zachęcić do jej przeczytania.

Dziecko z bliska to  moja trzecia książka tej autorki. Przeczytałam już „Akcja adaptacja” oraz „Potrzebna cała wioska” i obie serdecznie polecam. Jednak z tych trzech to właśnie „Dziecko z Bliska” wywarło na mnie największy wpływ. Agnieszka w tej książce trafia do mnie każdym zdaniem. Ubiera w słowa to co od dawna siedziało mi w głowie, ale czasem nie potrafiłam tego nazwać. Miałam pomysł, aby w trakcie czytania dzielić się z Wami cytatami z tej książki, ale musiałabym wrzucać kilka dziennie. Przemycę kilka z nich

„Otoczenie roztacza wizję złych, rozpuszczonych dzieci, którym trzeba postawić granice i wziąć w ryzy (…) można zobaczyć, że wszystkie złe, rozpuszczone dzieci to ludzie, którym nie udzielono pomocy, kiedy jej potrzebowali. Bardzo nieszczęśliwi i zagubieni, często tak samo, jak ich rodzice”.

Trafione w sedno. Ciągle słyszę o złych i niedobrych dzieciach. Co gorsza już noworodki i niemowlęta bywają złe. Czasem mam wrażenie, że matki prześcigają się w tym czyje dziecko jest gorsze. „Bo Krzysiu to wcale się mnie nie słucha – taki jest niedobry”, „No co ty, zobaczyłabyś Anię. Ona dopiero daje mi popalić. Diabeł wcielony”. Dodatkowo dziadkowie, znajomi czy najbliższa rodzina podsycają w rodzicach to przekonanie. Agnieszka świetnie obala mit „niegrzecznych dzieci”. Tłumaczy ich zachowania i daje rodzicom poczucie, że zachowanie ich dziecka przeważnie jest zupełnie normalne.

„Rodzicielstwo to piękna przygoda i moim zdaniem najlepszy na świecie sposób na rozwój osobisty. Własne dziecko w krzywym zwierciadle pokaże najgłębiej skrywane przez rodzica cechy i przekonania. Poruszy emocje w sposób, jakiego nie można się było spodziewać i pomoże szlifować kompetencje związane z radzeniem sobie z uczuciami”.

O tak! W moim przypadku to 100% prawda. Jeśli patrzymy na rodzicielstwo przez pryzmat samorozwoju to jest to naprawdę wspaniała przygoda. Wymagająca i cholernie trudna, ale jeśli tylko obierzemy dobry kurs to dzieci w efekcie końcowym wyciągnął z nas też wiele dobrych rzeczy. Każdy dzień przynosi coś nowego, wzloty i upadki zdarzają się bardzo często. Ważne jest to, aby wyciągać wnioski z tych trudnych momentów i cieszyć się tymi dobrymi i o tym też przeczytacie w książce.

„Dziecko potrzebuje relacji z innymi ludźmi poza matką i ojcem oraz kontaktu z rówieśnikami i dziećmi w różnym wieku. Potrzebuje wypuszczenia go spod opiekuńczych skrzydeł i dawania mu przestrzeni do eksploracji otoczenia i poznawania nowych ludzi. Ale nie oznacza to, że potrzebuje rozstania. Ma też prawo do tego, żeby to rozstanie, jeśli już następuje, było zgodne z jego własnym rytmem i potrzebami całej rodziny”.

Sposób w jaki napisana jest książka jest lekki i nienarzucający. Nie znajdziesz w niej informacji, że istnieje tylko jedna właściwa droga wychowywania dzieci. Książka kładzie duży nacisk na indywidualność i różnorodność. Nie ma dwóch takich samych rodzin – to co sprawdza się u jednej, może być totalną klapą u innej. Agnieszka często powtarza, że każde dziecko i każda rodzina jest inna i ma swoje własne niepowtarzalne potrzeby. Rodzice często o tym zapominają i  próbują kopiować innych, albo dostosować się do społecznych norm.

Pamiętam jak rok temu podjęłam próbę zapisania mojego dziecka do żłobka – wtedy był to kompletny niewypał. Ani ona, ani ja nie byłyśmy gotowe na tak szybkie rozstanie.  Po 2 miesiącach postanowiłam zrezygnować ze żłobka i w dużej mierze spotkało się to z ogromnym zdziwieniem i „cennymi” radami, że takim zachowaniem wyrządzam dziecku krzywdę. Nie ugięłam się i wiem, że była to najlepsza decyzja jaką w tamtym momencie mogłam podjąć. Ja oraz mój mąż znamy najlepiej naszą córkę i to my wiemy co jest dla nas najlepsze. Książka zachęci Was i upewni w tym, że czasem warto posłuchać siebie. Rady innych oczywiście mogą być cenne, ale czasem trzeba je przesiać przez ogromne sito.

„Przydatnym elementem wystarczająco dobrego rodzicielstwa jest rozróżnienie sytuacji, kiedy rozwój dziecka wynika z jego potrzeb od tych, kiedy dorośli chcą zaspokoić za pomocą dziecka swoje potrzeby. „

Zaspokajanie i niezaspokajanie potrzeb to też cenny temat poruszony w książce. Często rodzice nie mają świadomości, że trudne zachowania dzieci wynikają zwyczajnie z ich niezaspokojnych potrzeb. Co więcej, często spychają swoje potrzeby na dalszy plan co w dłuższej perspektywie może prowadzić do wielu negatywnych skutków, które odbiją się na całej rodzinie. Rodzicielstwo to takie ciągłe balansowanie między zaspokajaniem potrzeb swoich i dziecka. Ciężko znaleźć złoty środek, ale warto go szukać.

Myślę, że wiele osób po przeczytaniu tej książki doznaje ulgi i robi wielkie uffffff …  To książka pełna wsparcia dla mam i ojców. To też książka odnosząca się z szacunkiem do dzieci, jak i rodziców. Z niej dowiecie się, że wystarczy być wystarczająco dobrym rodzicem, bo wszyscy popełniamy błędy.

Na zakończenie dodam, że rodzicielstwo bliskości opisane w taki sposób jak przedstawia je Agnieszka trafia do mnie w 100%. Nie trafiłam jeszcze na lepszy opis tego nurtu. Jeśli chcielibyście się dowiedzieć jak ja widzę bycie mamą i RB to przeczytajcie „Dziecko z bliska”.  Czytając książkę ochoczo potakiwałam głową sama do siebie i mówiłam „faktycznie”, „święta racja”, „ta książka jest genialna” itp.  Zastanawiałam się czy jest w niej coś z czym zgodzić się nie mogę i wiecie co? Nie przypominam sobie nic takiego. Podsumowanie wywarło na mnie ogromne wrażenie , a poniższy fragment przypieczętował cały zachwyt lekturą

” (…) kiedy ktoś zajmuje się dziećmi, warto żeby pamiętał, że nie wychowuje dzieci, tylko dorosłych. A nawet potencjalnych rodziców. Rodzicielstwo to jeszcze więcej. Troszcząc się o swoje własne dzieci, tak naprawdę ludzie decydują o tym, jak ten świat będzie wyglądał za wiele lat”.

Zachęcam do odwiedzenia strony Agnieszki Stein www.agnieszkastein.pl


Opis z okładki

„Dziecko z bliska” kompleksowo opisuje relacje w rodzinie, nawiązywanie i utrzymywanie więzi między rodzicami a dziećmi i pomiędzy rodzeństwem.

• Jak pomóc dziecku rozpoznawać i wyrażać emocje?

• Czy karać, czy nagradzać?

• Jak i gdzie postawić granice?

• Konsekwentnie zabraniać czy czasem pozwolić?

• Jak nie zapomnieć o własnych potrzebach?

Agnieszka Stein, ceniona przez polskich rodziców psycholog dziecięca proponuje inspirującą koncepcję trzech R:

RELACJA – nawiązanie i dbanie o dobrą więź pomiędzy dorosłymi a dziećmi;

REGULACJA – rozwiązywanie trudnych sytuacji wychowawczych; nauka samoregulacji emocji;

ROZWÓJ – wsparcie dziecka w rozwoju; rozwój osobisty dzięki obcowaniu z dziećmi.

Dodaj komentarz