Cebula w autobusie. O sytuacji, która doprowadziła mnie do łez

Psycholoszka
Cisza w Kąciku Psycholoszki spowodowana była odbywaniem praktyk w tym tygodniu. Nie miałam też za bardzo pomysłu na wpis. Snułam się cały tydzień w poszukiwaniu inspiracji do tematu, czy jakiejś historyjki, którą mogłabym Wam przytoczyć. I stało się. Wydarzyła się pewna sytuacja wczorajszego poranka. Szkoda tylko, że taka nieprzyjemna.

Podróżowanie autobusami w 30 stopniowe upały nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń, wie o tym każdy użytkownik komunikacji miejskiej. Jest duszno, świecące słońce nie pomaga, a  w powietrzu unosi się kombinacja przeróżnych zapachów, których dobrowolnie nikt w świecie nie chciałby wąchać.

Zazwyczaj w autobusie zakładam słuchawki i odcinam się od otaczającego świata tak, aby nie słyszeć przypadkowych rozmów i trochę odprężyć głowę, skupiając się na ulubionych kawałkach. Pech chciał, że słuchawki zostały na biurku a PsychoLoszka została zmuszona do swoistej „interakcji” z innymi pasażerami autobusu.

Nieopodal mnie siedziało dwóch panów, w średnim wieku, ochoczo spożywając najbardziej rozpoznawalne piwo z naszego regionalnego browaru. Komentowali przy tym przeróżne sprawy współczesnego świata, na takiej częstotliwości, aby kierowca też mógł usłyszeć ich jakże cenne opinie. Rozmawiali o polityce, zużyciu energii w 48 metrowym mieszkaniu oraz pustyniach na Madagaskarze, których zwiedzanie bardzo zachwyciło jednego z panów. Teraz myślę, że ów pan wyspę lemurów widział u Cejrowskiego w programie albo w bajce dla dzieci, no ale nieważne.

Rozumiem rozmowę – to super sprawa, ale sposób w jaki panowie rozmawiali, ich dobór słów, głośność, gesty – spowodowała powstanie w mojej głowie jednej myśli „ale cebula!” . Podróż trwała, a panowie sącząc browar, sprawiali, że mój 15 minutowy trip wydłużał się w nieskończoność. W myślach liczyłam tylko pozostałe mi przystanki.

W pewnym momencie wsiadła młoda dziewczyna, która była „przy kości”. Wsiadła z uroczym pieskiem i usiadła obok mnie. Uśmiechnęłam się do niej i na tym skończyła się nasza interakcja.

W pewnym momencie z ust jednego z pana padło stwierdzenie „oooo, ale teraz Polakom się powodzi, tak się naw*ierdalają”. Początkowo, nie odniosłam tego w żaden sposób do mojej współtowarzyszki podróży. Myślałam, że to kolejne złote myśli owych mężczyzn. Po chwili zaczęli komentować wygląd dziewczyny w najmniej elegancki sposób, jaki można sobie wyobrazić. Cały czas odnosili się do jej wagi i ubioru, rzucając mega chamskie komentarze. Dziewczyna wystraszona, nie reagowała.

Wiem, że są psychologiczne teorie dotyczące pomagania w tego typu sytuacjach, gdy komuś dzieje się krzywda. Każdy odwraca wzrok, udaje,  że nie słyszy i liczy, że to przecież ktoś inny zareaguje. Znając ów teorię z psychologii społecznej i mając w sobie choć trochę empatii postanowiłam zareagować. Co prawda już wysiadałam i byłam chwilę spóźniona na praktyki –  jednak nie omieszkałam zwrócić się do Panów z prośbą o zaprzestanie tych bezsensownych wywodów. Popukałam się przy tym w czoło i życzyłam Panom miłego dnia. W zamian za to zostałam określona „niezłą dupą”.

Wyszłam z tego autobusu w takim szoku, że nie wiedziałam, co mam robić. Dopóki byłam na widoku autobusu, szłam z podniesioną głową. Jednak gdy pojazd zniknął z horyzontu, rozpłakałam się. Tak bardzo mnie to dotknęło, że sama nie zdawałam sobie z tego sprawy. Nie wiedziałam, jak sytuacja się rozwiąże. Zostawiłam tę dziewczynę samą z tymi typami. Miałam ogromną nadzieję, że albo ktoś się odważył i również zareagował, albo panowie sobie odpuścili. Teraz myślę, że mogłam olać spóźnienie się na praktyki i podejść do kierowcy oraz wezwać policję. Panowie spożywali alkohol więc oprócz chamskich komentarzy, łamali również prawo. Ale jak to się mówi – mądry Polak po szkodzie, najwięcej pomysłów przyszło do mnie już po fakcie.

Ta cała sytuacja dostarczyła mi zastrzyku emocji na cały tydzień i przemyśleń na co najmniej na jeden wpis.

Po pierwsze, trzeba uświadamiać ludzi odnośnie reagowania w takich sytuacjach, trzeba wiedzieć jak prosić o pomoc i że nie można odpuszczać takim panom. Rozumiem to, że byli mężczyznami, pili piwo – można pomyśleć, że może mnie by zaatakowali – ale w tej konkretnej sytuacji nie widziałam żadnych konsekwencji, czułam jedynie silną potrzebę reakcji. Wiedziałam, że gdyby mnie zaatakowali werbalnie, potrafiłabym się bronić. A w sytuacji fizycznego ataku, miałabym cały autobus ludzi, których mogłabym poprosić o pomoc i byliby moimi świadkami.

Po drugie, nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takiego zachowania! Jesteśmy dorosłymi ludźmi, którzy zasługują na szacunek – nieważne jak wyglądają, w co się ubierają, jaki jest ich status społeczny. Nie wyobrażam sobie obrażać w taki sposób inną osobę – zwłaszcza, że panom daleko było do tytułu Mistera Polski i sami mieli o kilka kilogramów za dużo w pewnych miejscach. Wybrali sobie na ofiarę kogoś znacznie słabszego od nich. Była to młoda, skromna dziewczyna i podbijali sobie swoją własną samoocenę kosztem drugiego człowieka.

Jest mi niezmiernie smutno, że tacy ludzie istnieją i potrafią być tacy okropni. Na to patrzą Wasi synowie, bratankowie, wnuki i uczą się takiego zachowania. Bardzo prawdopodobnym jest to, że je powielają i nie uważają za coś niestosownego. Bardzo mi przykro, że Wasze żony, siostry, ciotki, matki żyją z Wami na co dzień i doświadczają z Waszej strony takiego braku szacunku. Proszę sobie pomyśleć, że nie każdy z nas ma świetną figurę i wygląda jak model czy modelka. To w żaden sposób nie zmienia faktu, że wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy uczucia i należy się nam szacunek!

Mam cichą nadzieję, że w podobnych sytuacjach nauczymy się reagować i nie pozwolimy na traktowanie innych w ten sposób. A czy Wy macie podobne doświadczenia, w których zareagowaliście, gdy innym działa się krzywda?

 

 

Dodaj komentarz